Strona główna / Wiadomości / Szalony mecz na Tarczyński Arenie: Śląsk odrabia straty i remisuje z Widzewem

Szalony mecz na Tarczyński Arenie: Śląsk odrabia straty i remisuje z Widzewem

śląsk wrocław vs widzew łódź

Kibice na Tarczyński Arenie przeżyli prawdziwy rollercoaster. Śląsk Wrocław, przegrywając już 1:3, w dramatycznej końcówce doprowadził do remisu 3:3 z osłabionym do dziesięciu zawodników Widzewem Łódź. Sobotni mecz 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy, rozegrany 22 sierpnia, przejdzie do historii jako jedno z najbardziej szalonych spotkań tego sezonu.

Bramki:

  • 15′ Mario Garcia (Widzew) – 0:1
  • 36′ Fran Alvarez (Widzew) – 0:2
  • 47′ Steve Kapuadi, samobójcza (Śląsk) – 1:2
  • 63′ Alex Baena (Widzew) – 1:3
  • 78′ Przemysław Banaszak (Śląsk) – 2:3
  • 89′ Eniss Shabani (Śląsk) – 3:3

Czerwona kartka już w 7. minucie

Mecz nie mógł zacząć się bardziej nietypowo. Już w 3. minucie Przemysław Wiśniewski sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Malaly’ego Dembele ze Śląska. Sędzia Marcin Kochanek początkowo odgwizdał spalonego, ale po długiej analizie VAR-u zmienił decyzję i pokazał obrońcy Widzewa czerwoną kartkę.

Od 7. minuty goście musieli grać w dziesiątkę, a trener Aleksandar Vuković od razu zareagował, wprowadzając Mateusza Żyrę w miejsce Mariusza Fornalczyka. Teoretycznie taki obrót spraw powinien dać przewagę Śląskowi. W praktyce było zupełnie inaczej.

Widzew mimo osłabienia prowadził 1:3

To Widzew, grając w przewadze liczebnej przeciwnika, otworzył wynik. W 15. minucie trafił Mario Garcia po podaniu Kacpra Świderskiego, a w 36. minucie na 0:2 podwyższył Fran Alvarez, również asystowany przez Świderskiego. Poza posiadaniem piłki goście ustawiali się w zwartym, pięcioosobowym bloku defensywnym, co skutecznie ograniczało pole do popisu napastnikom gospodarzy.

Zaraz po zmianie stron kontaktową bramkę dla gospodarzy strzelił do własnej siatki Steve Kapuadi, ustalając wynik na 1:2. Widzew szybko odpowiedział jednak trafieniem Alexa Baeny w 63. minucie, które przywróciło dwubramkową przewagę gości – 1:3.

Wielki comeback Śląska w końcówce

Wydawało się, że Widzew dowiezie zwycięstwo do końca, ale wrocławianie nie złożyli broni. W 78. minucie kontaktową bramkę zdobył Przemysław Banaszak po podaniu Piotra Samca-Talara, ustalając wynik na 2:3. Chwilę wcześniej, w 84. minucie, sędzia po analizie VAR-u anulował gola Luki Marjanaca z powodu spalonego.

Ostatecznie w 89. minucie, ponownie po podaniu Samca-Talara, do siatki trafił Eniss Shabani, doprowadzając do remisu 3:3 i wywołując eksplozję radości na trybunach Tarczyński Areny.

Co mówili trenerzy po meczu?

Szkoleniowiec Śląska Ante Simundza przyznał po meczu satysfakcję z tego, co pokazał jego zespół – określił spotkanie jako pełne zwrotów akcji, tempa i sporej dawki jakości, dowodzące nieprzewidywalności futbolu. Zwrócił jednak uwagę, że pierwsza połowa wypadła poniżej ustalonego wcześniej planu, mimo że przed meczem tłumaczył zawodnikom, jak grać po ewentualnym osłabieniu rywala czerwoną kartką. Jego zdaniem po stracie gola drużyna reagowała zbyt impulsywnie, zamiast trzymać się przyjętych założeń.

Po drugiej stronie Aleksandar Vuković uznał decyzję o czerwonej kartce za prawidłową i pogratulował swoim zawodnikom walki mimo gry w osłabieniu, oceniając, że drużyna zasłużyła na więcej niż jeden punkt. Emocjami nie krył się też w przerwie meczu pomocnik Śląska Grzegorz Tomasiewicz, który przed kamerami Canal+ Sport ironicznie skomentował słabą pierwszą połowę gospodarzy słowami: „Chciałem Barcelonę zagrać”.

Co ten wynik oznacza w tabeli?

Przed meczem Śląsk miał na koncie 4 punkty po czterech kolejkach i bilans bramkowy 4:5, wciąż szukając formy po porażce na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1:2. Remis z Widzewem oznacza piąty punkt w dorobku wrocławian i utrzymanie passy bez porażki na własnym stadionie w tym roku.

Dla Widzewa to z kolei stracone dwa punkty w meczu, który przez większość czasu mieli pod kontrolą mimo gry w osłabieniu. Różnica w tabeli między obiema drużynami przed kolejką wynosiła zaledwie jeden punkt, więc taki wynik może mieć znaczenie w perspektywie całego sezonu.

Dla kibiców na Tarczyński Arenie to jednak przede wszystkim wieczór pełen emocji – od szoku po wczesnej czerwonej kartce, przez frustrację przy stracie trzech goli, po euforię po wyrównaniu w doliczonym czasie gry.